Kilka dni temu w trakcie pisania notki na temat pozytywnych wibracji barw znalazłam w Internecie pewną informację z której wynika, że wibracja powstaje w wyniku tarcia się o siebie dwóch drgań, a więc jest czymś w rodzaju zakłócenia.. Drganie natomiast jest 'bezgłośne i obecne, prawie niedostrzegalne zmysłami, a mimo to niezwykle intensywne i imponujące'. Informacje te pochodzą z przekazów Horusa, które przekazał D. Harald Alke z Instytutu Kyborg®, ja je znalazłam na stronie: http://piramidyhorusa.net/_5inst_kyb/inst_kyb_hist.htm

Można więc zapytać, czy w takim bądź razie wibracje można w ogóle nazywać pozytywnymi, skoro powstają w wyniku konfliktu.. walki?

Przypomniało mi się też ponownie moje doświadczenie kiedy to usłyszałam pod postacią dźwięków jak brzmi walka pomiędzy światłem, a ciemnością.. Przypominało to przeciąganie liny.. ze skrajnie wysokich, wznoszących dźwięków, do skrajnie niskich, przypominających buczenie... był to stan nieustannej szamotaniny...

****

mianem pozytywnych wibracji określa się to wszystko co wydaje nam się fajne, przyjemne, sprawia nam radość..na myśl przychodzą mi choćby rodzice karmiący swoje dzieci mięsem i odczuwający z tego powodu tak wielką radość.. dają przecież swoim pociechom w życiu to co najlepsze i to co ich zdaniem wywiera na nie pozytywny wpływ.. i nie żebym miała coś przeciwko temu, bo to akurat jest piękne, ale zmierzam do tego, że często coś co z góry wydaje się być pozytywne, od dołu wcale takie nie wydaje się być.. na poniższym obrazku widać pewien gotowy produkt.. ładne opakowanie, uroczy rozradowany hipcio na nim i napis, że obiadek jest bio.. wspaniale

danie zawiera w sobie ziemniaczki z marchewką i delikatną wołowinę… jak wyglądają ziemniaczki i marchewka każdy pewnie wie, ale wołowina (albo cielęcina)… to jakiś rodzaj mięsa.. właściwie jaki? no to proszę… to jest wołowina i cielęcina w stanie przed transformacją do postaci dania obiadowego…

na zdjęciu Liberty i jej synek Taurus.. Liberty została wykupiona przed rzezią będąc w ciąży, Taurusek urodził się więc już w bezpiecznym miejscu, w schronisku TARA (foto fundacja Tara)

a skąd tak naprawdę bierze się ta jej delikatność, czyżby była wynikiem jakiegoś szczególnie troskliwego obchodzenia się z nią?